Dziwny ten nowy Borcuch. Niby znajomy - równie zmysłowy i melancholijny jak "Wszystko co kocham" czy "Nieulotne" - a jednak inny. Z wrażliwością portretujący już nie tylko postaci, ale także otaczającą je rzeczywistość.
Dziwny ten nowy Borcuch. Niby znajomy - równie zmysłowy i melancholijny jak "Wszystko co kocham" czy "Nieulotne" - a jednak inny. Z wrażliwością portretujący już nie tylko postaci, ale także otaczającą je rzeczywistość.