Smętarz dla zwierzaków

"Ktoś to zapisał z błędem!" – krzyczy małoletnia bohaterka "Smętarza dla zwierzaków" i trudno oprzeć się wrażeniu, że ma na myśli scenarzystę. Próbując zdyskontować popularność odradzającego się kina grozy, zachować wierność literze prozy Stephena Kinga i jednocześnie wymazać wspomnienie przeciętnej adaptacji sprzed trzydziestu lat, twórcy zapominają o najważniejszym: o wiele straszniejsze od krzywej gęby pod łóżkiem są bezbrzeżna rozpacz i wołanie w pustkę.